Choroba

Rozdział 0.5

 Dziwka.

Niewdzięczna suka.

Manipulantka.

Podżegaczka.

Łamaczka serc.
Po prostu… zdechnij, ty zakłamana kreaturo.

 

Sięgając pamięcią wstecz, nawet jako małe dziecko wszelkie nieprzychylne komentarze traktowałam jako cenę sławy. Taka już nasza ludzka, okropna natura. Nie potrafiąc zdzierżyć sukcesu drugiej osoby chwycimy się brzytwy, byle z niebios ściągnąć ją ku dołowi i po wieki pogrzebać mułem. Niektórzy mogą wobec tego stwierdzenia stawać, lecz będą oszukiwać jedynie samych siebie. Niezaprzeczalnie, w każdym człowieku kryje się pewna cząstka zawistności. Pytanie brzmi co sprawia, że jedni aż po grób będą potrafili ją okiełznać, a nad drugimi już za młodu przejmie ona kontrolę? Czy osiągnięcie wyższego statusu społecznego czyni dotychczas znienawidzone jednostki naszymi naturalnymi sojusznikami? Czy naprawdę… na koniec dnia tylko beztalencia zrozumieją beztalencia, a utalentowani utalentowanych?

Zapewne ta zagwozdka towarzyszyć mi będzie aż do samej śmierci. Wszak przyziemne sprawy życia codziennego nigdy mnie nie dotyczyły. Ja… urodziłam się, aby lśnić. Błyszczałam odkąd opuściłam łono matki. Początkowo samą urokliwością, jednak wraz z upływem lat lista moich atutów zapełniała się bez końca.

Pieniądze, sława, kontakty. Wszystko, o czym marzyłam rozpoczynając karierę, osiągnęłam już jako młoda dorosła.  Nasz zespół odnotowywał niebotyczne sukcesy. Wyświetlenia liczone w setkach milionach odsłon. Viralowe piosenki. Muzyczna ekspansja na zagraniczne rynki. Współprace z międzynarodowymi gigantami. To my wyznaczałyśmy trendy.

Czułam, że świat stoi przede mną otworem! Czułam, że w przyszłości sięgnę ponad najjaśniejszą z gwiazd! Czułam, że dzięki ciężkiej pracy mogę zostać owiana mianem ponadczasowej legendy! Choćby miało to zająć długie lata, wystarczyło jedynie nieustannie zwiększać tempo, by wreszcie…

— Z przykrością muszę poinformować, iż wykryliśmy u pani agresywny podtyp białaczki szpikowej. Na obecny moment medycyna jest wobec tego schorzenia całkowicie bezradna. W najlepszym wypadku… zostało pani około pół roku życia.

Choć ową diagnozę usłyszałam już prawie miesiąc temu, czasami nadal zdarza mi się obrazować w myślach tamten moment. Chwile, gdy odliczanie do mojego ostatecznego show…

…Rozpoczęło się na dobre.

                                                     

~Gdy Milkną Światła Lamp~

rozdział 0.5
Przewijanie do góry